Czym jest dochód pasywny?

1. Dochód pasywny

Dochód bez stałego angażowania własnej pracy. Dochód pasywny otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi zyski, przez określony czas. Mogą być to inwestycje, posiadane biznesy, aktywa itd. Dochód pasywny prowadzi do niezależności finansowej.

2. Niezależność Finansowa

Sytuacja w której Twoje miesięczne dochody pasywne są równe lub większe od miesięcznych kosztów utrzymania. Nie musisz pracować, aby żyć.

 

Sprawdź jak zarabiam pasywnie przez internet. Kliknij tu.


 

Co to znaczy „kopać” kryptowaluty?

Wiele osób uważa kryptowaluty za pieniądze przyszłości. Mogą nimi być, ale nie muszą – w 100% prawdziwe. Jednakże górnictwo (określane jako proces „tworzenia” cyfrowych pieniędzy) jest i będzie wysoce dochodową działalnością przez następne miesiące i lata.

Kopanie kryptowalut – czym jest?

Jeżeli chcesz zacząć kopać kryptowaluty to musisz najpierw zrozumieć co to znaczy to całe kopanie. W prostych słowach kopanie jest procesem rozwiązywania problemów, zadań kryptograficznych (matematycznych) używając do tego mocy obliczeniowej komputera. Kryptowaluty działają na sieci Peer2Peer i potrzebują ciągłego dostępu do mocy obliczeniowej komputera. Za udostępnianie jej dostajemy nagrody w postaci „wykopanych” kryptowalut. Na początku górnicy używali kart graficznych, ale wraz ze wzrostem trudności wydobycia kryptowalut potrzebowali więcej mocy „hash”, aby dodać kolejny blok w sieci blockchain. Kopanie z GPU jest wciąż możliwe, ale posiada tylko taką moc, która pozwala na kopanie tylko określonych kryptowalut. Jeżeli teraz chciałbyś kopać bitcoina potrzebujesz sepcjalistycznego sprzętu, który ma określoną moc HASH. Ten sprzęt nazywa się ASIC (Application-Specific Integrated Circuit). Jest pare sposobów na kopanie kryptowalut – jednym z nich jest tzw. „mining pool”. „Górnicy” zbierają się w grupę, łączą moc HASH i dzielą się zyskiem z wykopanych kryptowalut.

Cloud mining – kopanie w chmurze

Najprostszy i najtańszy sposób na kopanie kryptowalut. W rzeczywistości jest to leasing mocy HASH od firmy w której kupiło się udziały. Wykupujesz udziały w fizycznym sprzęcie, którym zarządza i konserwuje firma. Każda firma ma swoje pakiety wydobywcze – jedne są tańsze i pozwolą Ci wykopać tyle co nic, ale inne zaczynają od sensowniejszych kwot, które w chwili pisania tego tekstu zaczynają zarabiać na siebie już po około roku czasu (cały wkład finansowy się nadpłaca). Plusem cloud miningu jest to, że nie martwisz się o sprzęt, chłodzenie, temperaturę w pokoju oraz kalibrację koparek – wszytko robione jest za Ciebie. Oczywiście zyski są odpowiednio mniejsze, gdyż firma pobiera wynagrodzenie za robociznę, aczkolwiek automatyzacja zawsze kosztuje. Ja cenie sobie wygodę i spokój ducha. Lubię, jak pieniądze rosną mi na koncie, nawet kiedy śpię.

• Sprawdź jak kopię kryptowaluty! Zarejestruj się w kopalni BitClub. 

Ile można zarobić na kopaniu?

Wszystko zależy od mocy obliczeniowej, wartości danej kryptowaluty na rynku i paru innych czynników. W jednej z największych kopalni na świecie zainwestowane środki zwracają się historycznie nawet do 7% miesięcznie. Sprawdź.


 

Jak oszczędzam pieniądze?

Chcesz dowiedzieć się jak stworzyć sobie dodatkowy, miesięczny dochód? Oszczędzaj!

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie jestem specjalistą z oszczędzania, jestem jedynie praktykiem, który swoją wiedzę posiada z książki pt. „Finansowy Ninja” autorstwa Michała Szafrańskiego.

Kierując się słowami Benjamina Franklina, ojca założyciela Stanów Zjednoczonych Ameryki –  „pieniądz zaoszczędzony jest pieniądzem zarobionym” oraz „jeżeli potrafisz wydawać mniej niż zarabiasz to znalazłeś kamień filozoficzny”.

Praktykowanie oszczędzania dało mi mnóstwo w życiu, a przede wszystkim otworzyło oczy. Otworzyło mi oczy na to, że jeżeli nie pokażemy naszym pieniądzom gdzie mają iść to rozejdą się między palcami i po prostu znikną nie wiadomo gdzie. Wcześniej żyłem „od, do” zastanawiając się jakim cudem nie mam odłożonych pieniędzy na wakacje czy inne przyjemności. Zastanawiałem się jakim cudem znajomi, którzy zarabiają ode mnie mniej „konsumują” życie bardziej. Całe swoje miesięcznie przychody wydawałem na jedzenie, imprezy, mieszkanie… i w sumie to tyle co wiedziałem. Cały czas zadawałem sobie pytanie „jakim cudem ludzie żyją za np. 3 razy mniej pieniędzy, kiedy ja nic nie kupuję, a nic mi nie zostaje!„.

Prowadziłem dobrze firmę, dawniej sprzedawałem ubezpieczenia i plany emerytalne, czytałem książki o edukacji finansowej Roberta Kiyosaki, wiedziałem, że trzeba odkładać jakiś tam procent miesięcznie na przyszłą „emeryturę”, ale to tyle.

Teraz już wiem, że „knowing and not doing is not knowing at all” – jeżeli coś wiesz, ale tego nie robisz, to tak jakbyś tego w ogóle nie wiedział. 

Dam Ci przykład jak wcześniej wyglądało moje życie finansowe:

  1. Za wszystko płaciłem zwykłą kartą debetową banku i ciągle brakowało mi na niej pieniędzy. Nie wiedziałem czemu znikają, nie potrafiłem ich kontrolować. Przykładowo wieczorem miałem 550 PLN, a rano już 210. Gdzie do cholery są moje pieniądze ??? Gdzie zniknęły?
  2. Piłem wodę butelkowaną, gazowaną, taką wiesz – FAJNĄ, no bo co to jest śmieszne 3-4 PLN za butelkę, oczywiście we Fresh’u. Kawa? Z kawiarni, no a jak !
  3. Śniadania jadłem w domu lub schodziłem do kawiarni na osiedlu na pyszne śniadanko – kawka, soczek, bajgiel, jajeczniczka. Taki zestaw kosztował mnie 40-60 PLN, ale co to jest… No jezuuu przecież zarabiam, mam się dobrze, ciężko pracuję i należy mi się raz na jakiś czas. Kiedy nie jadłem w kawiarni to schodziłem do pobliskiego Fresh Market i kupowałem jakieś bułki, pasztet, parówkę, serek, sok… No i wychodziło mi ok 30 – 50 PLN za takie zakupy. Kląłem jakie to życie jest drogie. 50 PLN za śniadanie? No nic, to bardziej opłaca się zjeść w kawiarni i przynajmniej nie tracić czasu. Kumasz?
  4. Obiady i kolacje jadałem albo na mieście, albo zamawiałem jedzenie do domu – nie miałem czasu gotować, przecież tak robią biedaki, raz na jakiś czas można, przecież wybieram tańsze knajpy… No a ciężko pracuję i nie mam czasu serio gotować, planować, myśleć, robić zakupów… Przecież teraz nawet jest trend mieszkania w kawalerkach bez kuchni, ponieważ ludzie sukcesu jadają na mieście. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że byłem w stanie sobie sensownie uzasadnić każdy błąd, który robiłem.
  5. Jak robiłem zakupy np. na śniadanie to zawsze miałem problem. Schodziłem do sklepu w ostatniej chwili jak już byłem bardzo głodny i po prostu jadłem wszystko oczami. To zjem, to zjem, tamto zjem, zjem wszystko. Nie potrafiłem się opanować kupując. Przy kasie zawsze coś dodatkowego wziąłem, no bo promocja… Bitch please, przecież 5 PLN nie zrobi ze mnie biedaka jak wydaję więcej na fajki czy alko na mieście – przecież nie będę się oszukiwał, lol. 
  6. Poruszanie się po mieście? No ba, wszędzie firmowym autem, Dodge Ram 5.7 HEMI 400 KM (spalanie hehe), a jak nie autem to taksówką, Uberem, Vozillą lub Traficarem. Nawet tam, gdzie pieszo dojdę w 15 czy 20 minut. Zawsze autem, nigdy pieszo, nigdy komunikacją miejską – jebać biedę! 
  7. Używki – alkohol i papierosy, czyli imprezy. Normą było, że odstresować się trzeba, a że ma się dużo znajomych to się trzeba częściej spotykać. Imprezy 3 – 4 razy w tygodniu? No problem, wiadomo, nie mocno, żeby nie mieć kaca i normalnie pracować, ale wieczór można spędzić przecież w kinie, knajpie, na drinku. I to nie w tych tanich kanjpkach, tam jest tłok hehestudentów, fuj. Jebać. Ja idę do takiej dla wiadomo, DLA LUDZI, tam się bywa, tam się pija! Znajomym można postawić przecież, żeby pokazać, że się ma… no bo się ma no to czemu nie 🙂
  8. Koniec miesiąca i zostawało na koncie parę stówek? WYDAĆ! na co? TAK! Więc się wydawało na obiady, jeszcze jedną imprezkę, czy ubranie, albo bezsensowne rzeczy z allegro lub aliexpress.

Takim oto sposobem zwierzyłem się i obnażyłem w internecie – napisze to sam, ale pewnie już to pomyślałeś podczas lektury. „Co za kurwa kretyn”. No tak, byłem, przyznaje się i to całkiem szczęśliwym kretynem. Szczęśliwym, lecz wybiórczym, oszukującym siebie i po prostu jednak kretynem finansowym.

Jak teraz wygląda moje życie finansowe? 🙂

Zacznijmy od tego, że zbieram każdy paragon (no prawie każdy) i płacę kartą, ale mądrzej. Jak? Za pomocą aplikacji i karty Revolut. Sama jej nazwa jest trafna, bo dla mnie to była serio mała rewolucja, ale o tym możesz przeczytać tu. Pierwszy miesiąc praktykowania oszczędzania była to dla mnie katorga, zbieranie paragonów jak jakiś biedak co sprawdza kasjerkę, czy nie nabiła mu 5 zł za dużo, proszenie się o niego, czekanie… „jeszcze paragon poproszę”… i ten wzrok niezrozumienia…Ehh no nic, przetrwałem to. Spisywanie wydatków bieżących oraz tych, które będą danego miesiąca w celu zaplanowania pieniędzy. Tracić czas na taki idiotyzm? Panie Szafrański, czy Ciebie bóg opuścił??? No nic… to też przetrwałem. I wiesz co? w mniej więcej 2/3 miesiąca byłem przerażony bałaganem i chaosem, który tam panuje. Zero logiki, zero budżetu, konsumpcja lvl pro, hajs po prostu uciekał. Dalej jeszcze nie używałem Revoluta, więc z karty mi znikało, nie wiedziałem gdzie – ogólnie dramat. Ale wytrwałem! 

Następny miesiąc był już pod znakiem ładnej tabelki i wstępnie zaplanowanego budżetu na parę kategorii życia: jedzenie dom, jedzenie miasto, transport, imprezy / rozrywka, mieszkanie, inne. I ten miesiąc dał mi do myślenia baaaardzo dużo. Tak dużo, że zmieniłem praktycznie wszystko co robiłem do tej pory. Lecimy!

  1. Swoją „wypłatę” dzielę na kupki, sprawdzam zeszłomiesięczne budżety, dodaje lub odejmuje i tworzę nowy budżet. Za wszystko płacę Revolutem, który na bieżąco daje mi podgląd sytuacji, jest po prostu rewelacyjny! Kontroluję każdą złotówkę.
  2. Piję wodę z kranu + sok z cytryny, ponieważ niegazowanej czystej nie pijam (fu!). Taka jest 70 razy tańsza niż butelkowana i nie jest wcale gorsza, choć wiem, że to sprawa sporna. Obecnie piję ją od 2 miesięcy i żyję. Kawę w domu robię sobie sam po przeczytaniu poradnika z Google „tania i dobra kawa w domu”. Za jedną butelkę wody, która kosztuje np. 3 PLN pamiętaj, że musisz utrzymać kilkunastu pracowników firmy, opakowanie, etykietę, marketing, bilboard’y, logistykę, transport itd. Jeżeli woda z kranu Cię martwi kup sobie filtr węglowy, a jeżeli śmierdzi chlorem to odstaw ją na parę minut, chlor odparuje. Jak lubisz gazowaną to kup sobie Soda Stream. Tyle.
  3. Śniadanie obecnie kosztuje mnie ok 6 PLN bez kosztów prądu i wody. Jest zdrowe, jestem najedzony przez następne 4-5 godzin i zgodne z dietą SlowCarb, którą praktykuję z książki pt. „4 godzinne ciało” autorstwa Tima Ferrissa. Przygotowanie to maksymalnie 5 minut.
  4. Obiad i kolacja kosztują mnie podobnie – średnio wychodzi MAX 9 PLN za posiłek bez kosztów prądu i wody. Gotowanie odpręża i relaksuje. Obiadem nażeram się jak świnia, a kolacja jest jak zawsze zajebista. Wszystko zgodne z dietą SlowCarb.
  5. Zakupy robię w sklepie online, co tydzień przywożą mi produkty, zamawiam tylko to co potrzebuję, nie tracę czasu na wybieranie, chodzenie, szukanie i nie daję się skusić praktykom marketerom, którzy wiedzą jak takiego dobrego klienta jak ja ugościć 🙂 Rzeczy takie jak mięso i warzywa dokupuję w pobliskim sklepie osiedlowym.
  6. Po mieście poruszam się pieszo lub MPK. Chcę kiedyś mieszkać w USA, więc muszę się do metra przyzwyczajać. Podczas podróży można czytać książki, oglądać szkolenia lub słuchać muzyki. Wrocław jest na tyle mały, że pieszo jestem w stanie w 20 – 30 minut dojść prawie wszędzie tam gdzie potrzebuję. MPK jeździ po buspasach, jest tańsze, a że używam i tak go rzadko to transport po mieście kosztuje mnie zazwyczaj mniej niż 100 PLN miesięcznie wliczając taksówki z imprezy np. Dodatkowo chodzenie powoduje, że codziennie robię prawie 6000 kroków i chudnę. Kiedyś by to nie przeszło z powodu braku motywacji. Teraz motywację mam – szkoda mi po prostu hajsu na głupoty gdyż mogę go pomnożyć i zarabiać więcej przez internet.
  7. Z papierosami walczę, nie palę już paczki dziennie, ograniczam je i coraz bliżej mi punktu kulminacyjnego – rzucenia. Imprezy ograniczam i wydatki na nie – nie stawiam już wszystkim, raczej pilnuje swoich pieniędzy, patrzę na promocje w sklepach. Tutaj oszczędności są OGROMNE. Dodatkowo łatwiej mi skupić się na wstawaniu rano i dołączeniu do klubu 6 rano, wypełnianiu swoich daily oraz morning routines. Nauczyłem się odmawiać znajomym – to było najtrudniejsze, gdyż jestem urodzoną bestią towarzyską i po prostu wodzirejem 🙂
  8. Na koniec miesiąca mi nie zostaje – ponieważ obecnie planuję budżet z góry i WIEM ile mi zostanie. Luźnej kasy mam o około 40% do 50% więcej. Zlikwidowałem bzdurne opłaty miesięczne, nie biorę nic na kredyt lub raty, myślę kategoriami – ile odłożyć, żeby to kupić, a nie kupię i będę spłacał raty. Warren Buffet mawiał, że należy wydawać to co zostaje po oszczędzaniu. Nigdy na odwrót. Rób jak Warren Buffet, będziesz jak on! 🙂

Sposobów jest mnóstwo. Trzeba tylko chcieć i w końcu zauważyć swój idiotyzm. Mam nadzieję, że wszystko opisałem jak najdokładniej, ale ja to ja i Ty możesz być inny i z pewnością jesteś. Zachęcam Cię do lektury Finansowego Ninjy – zrób sobie dobrze.

Co jest najlepsze? Wszelkie inwestycje, które obecnie prowadzę mam za darmo. Czemu? Bo gdyby nie to – nigdy bym nie zaczął oszczędzać i cały hajs wyrzucał bym w błoto. A teraz? Procenty, procenty i jeszcze raz procenty, ale te na plus a nie minus. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem tym wpisem, a jeżeli tak to jebać to… To wasz problem braku dystansu do własnej osoby. Kropka.




CEO Suszek o bezpieczeństwie giełdy BitBay

Sylwester Suszek o bezpieczeństwie giełdy BitBay oraz podstawach BitCoina

W poniższym długim materiale zobaczysz jak bezpieczne są Twoje pieniądze, dzięki roztropnemu myśleniu Dyrektora Zarządzającego firmą BitBay – Sylwestra Suszka. Dowiesz się także ciekawostek i podstaw technicznych na temat Bitcoina.

Pamiętaj o podwójnym zabezpieczeniu logowania do swojego konta. W tym celu użyj opcji „google authenticator”.

Otwórz i przetestuj darmowe konto na giełdzie BitBay! Kup swoją pierwszą kryptowalutę.

Nie wiesz jak bezpiecznie kupić swoje pierwsze kryptowaluty? Zobacz instrukcję rejestracji i zakupu kryptowalut krok po kroku TUTAJ


 

Z czym zmaga się „zarabiacz” online?

Najpierw cię ignorują. Potem śmieją się z ciebie. Później z tobą walczą. Później wygrywasz.

Mohandas Karamchand Gandhi

Z tym cytatem zgodzi się chyba każdy, kto robił niszowy biznes, przecierał szlaki lub działał niezgodnie z panującym wobec przekonaniem do czegoś. Walcz! 🙂


Czym jest piramida finansowa?

Czy biznesy online to piramidy finansowe?

Chcesz dołączyć do mnie i zarabiać razem przez internet, ale nie wiesz czy to nie oszustwo?

Piramida finansowa – struktura finansowa, w której zysk konkretnego uczestnika jest bezpośrednio uzależniony od wpłat późniejszych uczestników, stojących niejako niżej w tej strukturze. Od nazwiska twórcy pierwszej w historii piramidy finansowej Charlesa Ponziego struktura ta zwana jest także „schematem Ponziego”.

  • W piramidzie finansowej wypłaty dla promotorów są wypłacane z wpłat nowych członków;
  • Piramida nie ma „rentowności” czyli nie zarabia, a jedynie przekazuje pieniądze dalej;
  • Piramida nie inwestuje środków lub nie zamienia ich na obiecany produkt / sprzęt / usługę;
  • Piramida zarabia tylko i wyłącznie na rekrutacji i wpłatach nowych członków;
  • Piramida nie ma produktu lub usługi, którą oferuje za wpłacone pieniądze;
  • Piramida nie oferuje żadnego innego zarobku jak nagabywanie nowych naiwniaków;
  • Piramidy finansowe są nielegalne i zamykane przez urzędników;
  • Piramidy finansowe nie żyją dłużej niż parę miesięcy;
  • Zysku z piramidy finansowej nie można rozliczyć w Urzędzie Skarbowym.

Jak nie wpaść w piramidę finansową?

Szukaj transparentności. Jeżeli rozumiesz zasady działania firmy, wszystko jest wyraźne i przejrzyste, a właściciel nie ukrywa się, powinno być ok. Jeżeli firma działa dłużej niż 6 miesięcy, ma coraz więcej klientów oraz rozwija się prężnie – też powinno być ok. Piramidy nie lubią matematyki, jeżeli jesteś w niej dobry to na pewno nie dasz się złapać.

Oczekuj produktu w zamian za pieniądze

Jeżeli Twoje pieniądze są zamieniane na produkt lub usługę, widzisz ją, możesz sprawdzić lub odzyskać wpłacony kapitał – jest ok!

Piramida krótko żyje

Jeżeli jakakolwiek „firma” polega na samej rekrutacji i żeby zarobić cokolwiek musisz zaprosić 6 osób, które zaproszą 6 osób… to masz problem. Matematyka dała Ci właśnie ostrzeżenie – po 13 piętrach zabraknie ludzi na świecie.

KNF (nie) ostrzega przed piramidami

Gówno prawda! Pamiętasz sprawę chociażby Amber Gold? KNF woli ostrzegać przed bzdurami na które nie ma wpływu, a durny naród uwierzy. Teraz głośno jest o kryptowalutach, o których ostrzega KNF i NBP, dlaczego? Brak regulacji i podatków oznacza mniejsze wpływy do skarbu państwa. Mniejszej wypłaty nie lubi nikt. Pamiętaj, że KNF to tylko ludzie za biurkiem, którzy mogą być pazerni, chciwi itd. Dlaczego KNF czy NBP nie ostrzegają przed LOTTO? ZUS? SKOK? KREDYTY CHWILÓWKI? LICHWA? Bo oni płacą duże podatki, które zasilają ich kieszenie. Nie liczy się obywatel, a pieniądz. Jesteś skazany sam na siebie i powinieneś to zrozumieć. 

Nie przechytrzysz piramidy!

Piramida dlatego jest piramidą, bo nie wiadomo kiedy zniknie. Rok 2016 był rokiem wielkiej wywrotki biznesów online, ponieważ większość programów (piramid) padały jedna za drugą po paru miesiącach. Pieniądze klientów znikały. Pamiętaj – nie wierz w bzdurne obietnice, gwarancje zarobków z inwestycji, nierealne zwroty, historie z mchu i paproci. Jeżeli chcesz być sprytniejszy i na piramidach zarobić tj. wejść wcześniej, zrobić „pompę”, naobiecywać ludziom głupot i zarobić z nich hajs – proszę, wyłącz moją stronę i zablokuj wszystkie social media. Nie potrzebuję Cię w swoim otoczeniu. 


Czytaj: Jak ja zarabiam w internecie?

Czytaj też: 6 sposobów na zarabianie online?

Oraz: Od czego zacząć zarabianie online?


 

Zarabianie w internecie – 3 duże straszydła

Czego boisz się w temacie zarabiania w internecie? Jakie są główne powody odrzucenia tej myśli i nie podjęcia akcji?
Parę moich przemyśleń znajdziesz w tym wpisie.

 

Przede wszystkim boisz się nieznanego. To normalne, wyluzuj. Na tym etapie zaliczasz się istot posiadających inteligencję, która właśnie objawia się strachem. Strach jest ludzki. Moim zadaniem na tą chwilę jest wypunktowanie paru głównych źródeł strachu i sprowadzenie ich do parteru. Tak, ja je znokautuje, abyś Ty mógł przyjrzeć się im z bliska podczas gdy będą niegroźne i bezbronne jak dzieci, obdarte do nagości ze wszystkich swoich strasznych cech. No to lecimy…

1. Strach przed utratą

Mądrzejsi ode mnie mówią, że ludzkie zachowania i decyzje napędzane są dwoma rzeczami – chęcią zysku i strachem przed utratą. Ta druga podobno jest o wiele silniejsza i ja to doskonale rozumiem. Najzabawniejsze jednak jest to jak odruchowo czasem boimy się stracić coś, czego jeszcze nie mamy. Dzielimy skórę na niedźwiedziu i wydajemy jeszcze nie zarobione pieniądze. Rozumiesz? Nie skupiamy się na tym co jest tu i teraz, realnie, a rozmyślamy nad niebieskimi migdałami tworząc jakieś urojenia i wizualizacje niezliczonych scenariuszy. W przypadku zarabiania online (w internecie) najczęściej ludzie, którzy jeszcze nic nie zainwestowali, nie poczynili żadnych kroków a tylko rozmyślają zazwyczaj zostają myśliwymi i nigdy nie zaczynają. Blokuje ich strach przed utratą pieniędzy, prac, czasu, znajomych i bóg wie czego jeszcze… Zaczynają, wytrwają i wygrywają tylko Ci, którzy jak zobaczyli strach to powiedzieli, że niestety, ale go nie zamawiali i nie zapłacą za jego konsekwencje. Jeżeli jest zbyt namolny to po prostu walą mu prosto w podbródek metaforyczną pięścią, którą są wszelkiej maści poradniki, książki, rozmowy, motywacje czy samorozwój. Strach nie jest wymówką. Strach jest lenistwem.

2. Strach przed ryzykiem

Ryzyko… To bardzo proste, a zarazem niebezpieczne słowo. Znani ze swego wybiórczego spojrzenia na świat ludzie (przynajmniej Ci z mojego otoczenia) uwielbiają zauważać i podkreślać ryzyko tam gdzie ono faktycznie jest, ale uwielbiają też go nie dostrzegać tam gdzie ono również jest. Uwaga! To nie pomyłka.
Tak – ryzyko jest wszędzie i w każdej dziedzinie Twojego życia. Jest mnóstwo takich dziwnych powiedzeń, “kto nie ryzykuje ten… cośtam, cośtam, bla, bla, bla”.

No i faktycznie, może jest w tym racja, może nie warto się wychylać, próbować, ryzykować… Abyś miał pełen obraz mojego rozumowania przytoczę tutaj parę przykładów i zobaczymy jak na ringu poradzi sobie strach przed ryzykiem vs normalne życie.

  • Pracując na etacie ryzykujesz bycie niewolnikiem do końca życia, żyjącym według czyjegoś planu i wkładającym pieniądze do czyjejś kieszeni. Lepiej popełniać błędy na wolności niż mieć rację w niewoli.
  • Podejmując działanie masz możliwość osiągnięcia profitów i ryzyko poniesienia strat. Nie podejmując działania dostajesz gwarancję braku rezultatów i gwarancję nie zyskania możliwych profitów.
  • Polska jest jednym z bardziej niebezpiecznych państw, jeżeli chodzi o przejścia dla pieszych. Co roku ginie ich około 1000. Powiedz mi proszę, ile razy przeszedłeś w tym miesiącu przez jezdnię w miejscu niedozwolonym, bez oznakowania czy w odpowiednim oświetleniu?
  • W wypadkach drogowych na świecie ginie ok 1 mln osób rocznie. Kiedy ostatnio nie zapiąłeś pasów lub świrowałeś za kierownicą, nie trzymałeś się zasad obowiązujących na drogach itd.?
  • Studiując bez jednoczesnej pracy i zbierania doświadczenia, praktyki, narażasz się na duże ryzyko podjęcia pracy po studiach na poziomie kasjera w sklepie za wypłatę daleko mijającą się z Twoim progiem osobistej dumy, ego i kwalifikacji.

Jak widzisz, takich przykładów można przytoczyć dużo. Jedne będą bardziej trafne, drugie mniej – aczkolwiek chodzi mi tutaj o zupełnie inną rzecz. Ryzyko istnieje wszędzie i jest wpisane w nasze życie (bagatela z gwarancją śmierci). To czy wykorzystasz je na swoją korzyść, czy dalej będziesz się bał w kółku przy ognisku z resztą populacji zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Boimy się rzeczy nieznanych i tych, których nie rozumiemy. Przepędź strach edukacją i zrozum lub nawet oswój ryzyko. Cytując zasadę inwestycyjną i życiową Arnolda Szwarzennegera, “duże ryzyko = duży zysk”.

3. Strach przed nieznanym (brak wiary)

Ludzie już dawno temu nauczyli się wydawać pieniądze w internecie. Z początku nieufnie, płatność przy odbiorze (a co jak cegłę wyślą???), potem przelewy, sprawdzanie i analizowanie opinii na www.allegro.pl … taką drogą ewolucji doszliśmy do momentu gdzie nie przykładamy już tak dużej uwagi do opinii o sprzedawcy, płatność odbywa się automatycznie, ponieważ dla wygody podpięliśmy już dawno kartę płatniczą do procesora płatniczego itd.

Biznesy przenoszą część swoich struktur do internetu, zaczynają tam reklamę, sprzedaż, branding… Czyli jednak jest tam kasa, którą można zarobić, tylko czemu ograniczać się do jednej nogi w internecie, a drugiej nie? Skoro są tam pieniądze to je zarabiajmy.

Niektórzy mają problem z kwestią wiary. Po prostu nie wierzą, że w internecie można zarobić, nie rozumieją, wychodzi to poza ich schemat świata. Warto sobie wtedy zadać pytanie, czy gdybyśmy swojej prababci opowiedzieli w roku 1945, że świat zdominują smartfony (takie dotykowe kafelki), zagraniczne rozmowy wideo nie będą problemem dla 5 latka, a paczka z chin kupiona na Aliexpress idzie do nas 3 tygodnie z darmową dostawą czy ona by uwierzyła? Czy gdybyśmy jej powiedzieli, że w XXI wieku świat ogarnie najgorszy kryzys gospodarczy od dawien dawna z powodu międzykontynentalnej konkurencji, którą wywołał internet to by uwierzyła? Oczywiście, że nie Nasza prababcia najprawdopodobniej nie była wielką wizjonerką świata i nowoczesnych technologii, my raczej też nie jesteśmy, przynajmniej większość z nas. Istnieje jednak pewien sposób, aby skorzystać na rozwoju świata – brać przykład od najlepszych i mieć otwarty umysł na nowe. Bo nowe nadchodzi, od zawsze na zawsze.

Jeżeli jesteś osobą jak ja to nazywam “mocno stacjonarną” czyli biznes musi być namacalny, pieniądze muszą być w gotówce, a nawet przelew internetowy wzbudza w Tobie podejrzenia – odpuść. To nie dla Ciebie.