Chcesz dowiedzieć się jak stworzyć sobie dodatkowy, miesięczny dochód? Oszczędzaj!

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie jestem specjalistą z oszczędzania, jestem jedynie praktykiem, który swoją wiedzę posiada z książki pt. „Finansowy Ninja” autorstwa Michała Szafrańskiego.

Kierując się słowami Benjamina Franklina, ojca założyciela Stanów Zjednoczonych Ameryki –  „pieniądz zaoszczędzony jest pieniądzem zarobionym” oraz „jeżeli potrafisz wydawać mniej niż zarabiasz to znalazłeś kamień filozoficzny”.

Praktykowanie oszczędzania dało mi mnóstwo w życiu, a przede wszystkim otworzyło oczy. Otworzyło mi oczy na to, że jeżeli nie pokażemy naszym pieniądzom gdzie mają iść to rozejdą się między palcami i po prostu znikną nie wiadomo gdzie. Wcześniej żyłem „od, do” zastanawiając się jakim cudem nie mam odłożonych pieniędzy na wakacje czy inne przyjemności. Zastanawiałem się jakim cudem znajomi, którzy zarabiają ode mnie mniej „konsumują” życie bardziej. Całe swoje miesięcznie przychody wydawałem na jedzenie, imprezy, mieszkanie… i w sumie to tyle co wiedziałem. Cały czas zadawałem sobie pytanie „jakim cudem ludzie żyją za np. 3 razy mniej pieniędzy, kiedy ja nic nie kupuję, a nic mi nie zostaje!„.

Prowadziłem dobrze firmę, dawniej sprzedawałem ubezpieczenia i plany emerytalne, czytałem książki o edukacji finansowej Roberta Kiyosaki, wiedziałem, że trzeba odkładać jakiś tam procent miesięcznie na przyszłą „emeryturę”, ale to tyle.

Teraz już wiem, że „knowing and not doing is not knowing at all” – jeżeli coś wiesz, ale tego nie robisz, to tak jakbyś tego w ogóle nie wiedział. 

Dam Ci przykład jak wcześniej wyglądało moje życie finansowe:

  1. Za wszystko płaciłem zwykłą kartą debetową banku i ciągle brakowało mi na niej pieniędzy. Nie wiedziałem czemu znikają, nie potrafiłem ich kontrolować. Przykładowo wieczorem miałem 550 PLN, a rano już 210. Gdzie do cholery są moje pieniądze ??? Gdzie zniknęły?
  2. Piłem wodę butelkowaną, gazowaną, taką wiesz – FAJNĄ, no bo co to jest śmieszne 3-4 PLN za butelkę, oczywiście we Fresh’u. Kawa? Z kawiarni, no a jak !
  3. Śniadania jadłem w domu lub schodziłem do kawiarni na osiedlu na pyszne śniadanko – kawka, soczek, bajgiel, jajeczniczka. Taki zestaw kosztował mnie 40-60 PLN, ale co to jest… No jezuuu przecież zarabiam, mam się dobrze, ciężko pracuję i należy mi się raz na jakiś czas. Kiedy nie jadłem w kawiarni to schodziłem do pobliskiego Fresh Market i kupowałem jakieś bułki, pasztet, parówkę, serek, sok… No i wychodziło mi ok 30 – 50 PLN za takie zakupy. Kląłem jakie to życie jest drogie. 50 PLN za śniadanie? No nic, to bardziej opłaca się zjeść w kawiarni i przynajmniej nie tracić czasu. Kumasz?
  4. Obiady i kolacje jadałem albo na mieście, albo zamawiałem jedzenie do domu – nie miałem czasu gotować, przecież tak robią biedaki, raz na jakiś czas można, przecież wybieram tańsze knajpy… No a ciężko pracuję i nie mam czasu serio gotować, planować, myśleć, robić zakupów… Przecież teraz nawet jest trend mieszkania w kawalerkach bez kuchni, ponieważ ludzie sukcesu jadają na mieście. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że byłem w stanie sobie sensownie uzasadnić każdy błąd, który robiłem.
  5. Jak robiłem zakupy np. na śniadanie to zawsze miałem problem. Schodziłem do sklepu w ostatniej chwili jak już byłem bardzo głodny i po prostu jadłem wszystko oczami. To zjem, to zjem, tamto zjem, zjem wszystko. Nie potrafiłem się opanować kupując. Przy kasie zawsze coś dodatkowego wziąłem, no bo promocja… Bitch please, przecież 5 PLN nie zrobi ze mnie biedaka jak wydaję więcej na fajki czy alko na mieście – przecież nie będę się oszukiwał, lol. 
  6. Poruszanie się po mieście? No ba, wszędzie firmowym autem, Dodge Ram 5.7 HEMI 400 KM (spalanie hehe), a jak nie autem to taksówką, Uberem, Vozillą lub Traficarem. Nawet tam, gdzie pieszo dojdę w 15 czy 20 minut. Zawsze autem, nigdy pieszo, nigdy komunikacją miejską – jebać biedę! 
  7. Używki – alkohol i papierosy, czyli imprezy. Normą było, że odstresować się trzeba, a że ma się dużo znajomych to się trzeba częściej spotykać. Imprezy 3 – 4 razy w tygodniu? No problem, wiadomo, nie mocno, żeby nie mieć kaca i normalnie pracować, ale wieczór można spędzić przecież w kinie, knajpie, na drinku. I to nie w tych tanich kanjpkach, tam jest tłok hehestudentów, fuj. Jebać. Ja idę do takiej dla wiadomo, DLA LUDZI, tam się bywa, tam się pija! Znajomym można postawić przecież, żeby pokazać, że się ma… no bo się ma no to czemu nie 🙂
  8. Koniec miesiąca i zostawało na koncie parę stówek? WYDAĆ! na co? TAK! Więc się wydawało na obiady, jeszcze jedną imprezkę, czy ubranie, albo bezsensowne rzeczy z allegro lub aliexpress.

Takim oto sposobem zwierzyłem się i obnażyłem w internecie – napisze to sam, ale pewnie już to pomyślałeś podczas lektury. „Co za kurwa kretyn”. No tak, byłem, przyznaje się i to całkiem szczęśliwym kretynem. Szczęśliwym, lecz wybiórczym, oszukującym siebie i po prostu jednak kretynem finansowym.

Jak teraz wygląda moje życie finansowe? 🙂

Zacznijmy od tego, że zbieram każdy paragon (no prawie każdy) i płacę kartą, ale mądrzej. Jak? Za pomocą aplikacji i karty Revolut. Sama jej nazwa jest trafna, bo dla mnie to była serio mała rewolucja, ale o tym możesz przeczytać tu. Pierwszy miesiąc praktykowania oszczędzania była to dla mnie katorga, zbieranie paragonów jak jakiś biedak co sprawdza kasjerkę, czy nie nabiła mu 5 zł za dużo, proszenie się o niego, czekanie… „jeszcze paragon poproszę”… i ten wzrok niezrozumienia…Ehh no nic, przetrwałem to. Spisywanie wydatków bieżących oraz tych, które będą danego miesiąca w celu zaplanowania pieniędzy. Tracić czas na taki idiotyzm? Panie Szafrański, czy Ciebie bóg opuścił??? No nic… to też przetrwałem. I wiesz co? w mniej więcej 2/3 miesiąca byłem przerażony bałaganem i chaosem, który tam panuje. Zero logiki, zero budżetu, konsumpcja lvl pro, hajs po prostu uciekał. Dalej jeszcze nie używałem Revoluta, więc z karty mi znikało, nie wiedziałem gdzie – ogólnie dramat. Ale wytrwałem! 

Następny miesiąc był już pod znakiem ładnej tabelki i wstępnie zaplanowanego budżetu na parę kategorii życia: jedzenie dom, jedzenie miasto, transport, imprezy / rozrywka, mieszkanie, inne. I ten miesiąc dał mi do myślenia baaaardzo dużo. Tak dużo, że zmieniłem praktycznie wszystko co robiłem do tej pory. Lecimy!

  1. Swoją „wypłatę” dzielę na kupki, sprawdzam zeszłomiesięczne budżety, dodaje lub odejmuje i tworzę nowy budżet. Za wszystko płacę Revolutem, który na bieżąco daje mi podgląd sytuacji, jest po prostu rewelacyjny! Kontroluję każdą złotówkę.
  2. Piję wodę z kranu + sok z cytryny, ponieważ niegazowanej czystej nie pijam (fu!). Taka jest 70 razy tańsza niż butelkowana i nie jest wcale gorsza, choć wiem, że to sprawa sporna. Obecnie piję ją od 2 miesięcy i żyję. Kawę w domu robię sobie sam po przeczytaniu poradnika z Google „tania i dobra kawa w domu”. Za jedną butelkę wody, która kosztuje np. 3 PLN pamiętaj, że musisz utrzymać kilkunastu pracowników firmy, opakowanie, etykietę, marketing, bilboard’y, logistykę, transport itd. Jeżeli woda z kranu Cię martwi kup sobie filtr węglowy, a jeżeli śmierdzi chlorem to odstaw ją na parę minut, chlor odparuje. Jak lubisz gazowaną to kup sobie Soda Stream. Tyle.
  3. Śniadanie obecnie kosztuje mnie ok 6 PLN bez kosztów prądu i wody. Jest zdrowe, jestem najedzony przez następne 4-5 godzin i zgodne z dietą SlowCarb, którą praktykuję z książki pt. „4 godzinne ciało” autorstwa Tima Ferrissa. Przygotowanie to maksymalnie 5 minut.
  4. Obiad i kolacja kosztują mnie podobnie – średnio wychodzi MAX 9 PLN za posiłek bez kosztów prądu i wody. Gotowanie odpręża i relaksuje. Obiadem nażeram się jak świnia, a kolacja jest jak zawsze zajebista. Wszystko zgodne z dietą SlowCarb.
  5. Zakupy robię w sklepie online, co tydzień przywożą mi produkty, zamawiam tylko to co potrzebuję, nie tracę czasu na wybieranie, chodzenie, szukanie i nie daję się skusić praktykom marketerom, którzy wiedzą jak takiego dobrego klienta jak ja ugościć 🙂 Rzeczy takie jak mięso i warzywa dokupuję w pobliskim sklepie osiedlowym.
  6. Po mieście poruszam się pieszo lub MPK. Chcę kiedyś mieszkać w USA, więc muszę się do metra przyzwyczajać. Podczas podróży można czytać książki, oglądać szkolenia lub słuchać muzyki. Wrocław jest na tyle mały, że pieszo jestem w stanie w 20 – 30 minut dojść prawie wszędzie tam gdzie potrzebuję. MPK jeździ po buspasach, jest tańsze, a że używam i tak go rzadko to transport po mieście kosztuje mnie zazwyczaj mniej niż 100 PLN miesięcznie wliczając taksówki z imprezy np. Dodatkowo chodzenie powoduje, że codziennie robię prawie 6000 kroków i chudnę. Kiedyś by to nie przeszło z powodu braku motywacji. Teraz motywację mam – szkoda mi po prostu hajsu na głupoty gdyż mogę go pomnożyć i zarabiać więcej przez internet.
  7. Z papierosami walczę, nie palę już paczki dziennie, ograniczam je i coraz bliżej mi punktu kulminacyjnego – rzucenia. Imprezy ograniczam i wydatki na nie – nie stawiam już wszystkim, raczej pilnuje swoich pieniędzy, patrzę na promocje w sklepach. Tutaj oszczędności są OGROMNE. Dodatkowo łatwiej mi skupić się na wstawaniu rano i dołączeniu do klubu 6 rano, wypełnianiu swoich daily oraz morning routines. Nauczyłem się odmawiać znajomym – to było najtrudniejsze, gdyż jestem urodzoną bestią towarzyską i po prostu wodzirejem 🙂
  8. Na koniec miesiąca mi nie zostaje – ponieważ obecnie planuję budżet z góry i WIEM ile mi zostanie. Luźnej kasy mam o około 40% do 50% więcej. Zlikwidowałem bzdurne opłaty miesięczne, nie biorę nic na kredyt lub raty, myślę kategoriami – ile odłożyć, żeby to kupić, a nie kupię i będę spłacał raty. Warren Buffet mawiał, że należy wydawać to co zostaje po oszczędzaniu. Nigdy na odwrót. Rób jak Warren Buffet, będziesz jak on! 🙂

Sposobów jest mnóstwo. Trzeba tylko chcieć i w końcu zauważyć swój idiotyzm. Mam nadzieję, że wszystko opisałem jak najdokładniej, ale ja to ja i Ty możesz być inny i z pewnością jesteś. Zachęcam Cię do lektury Finansowego Ninjy – zrób sobie dobrze.

Co jest najlepsze? Wszelkie inwestycje, które obecnie prowadzę mam za darmo. Czemu? Bo gdyby nie to – nigdy bym nie zaczął oszczędzać i cały hajs wyrzucał bym w błoto. A teraz? Procenty, procenty i jeszcze raz procenty, ale te na plus a nie minus. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem tym wpisem, a jeżeli tak to jebać to… To wasz problem braku dystansu do własnej osoby. Kropka.




7 komentarzy

  1. Mega! Pamietam Cię jako nocnego imprezowicza, a teraz Instagram 6 rano ćwiczenia rozwój 🙂 fajny artykuł mi co do oszczędzania głowę otworzył Benjamin Franklin jakie książki o oszczędzaniu polecasz?

  2. Dzięki Błażej! Próbuję osiągnąć mistrzostwo w byciu sknerą z książki Fin Ninja : D Jak to mi się uda to będę szukał dalej, żeby opanować sztukę oszczędzania do granic możliwości.

    Karol Pszczołowski
  3. Super, jestem zachwycona Twoim blogiem, mało jest takich blogów które by nie zanudzały, były proste i rzeczowe. To wszystko co piszesz już wiem, ale tak jak pisałeś w innym poście wiedzieć i nie robić, to to samo co nie wiedzieć. Szacun za wytrwałość, na prawdę podziwiam osoby które mają taką samodyscyplinę 🙂

    Nelli 33
  4. Świetny artykuł …. Co do zarządzania wydatkami to jest aplikacja na sklep google nazywa się – ,,Menedżer wydatków” albo ,,Szybki budżet – Menedżer wydatków”

    Paulina
  5. Polecam jazde komunikacją miejską na gapę. Będzie taniej. Ja nigdy nie kupowałem biletów. A jak tankujesz benzynę na stacji to zakryj rejestrację i…..Świetny blog i filmiki na Youtube. Życzę sukcesów w zarabianiu online.

    Marky Mark

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *